Artykuły,  Kultura,  Literatura,  Rozmyświanki

Zbiorowa amnezja, czyli co o naszym rozumieniu siebie jako narodu mówi Narodowe Czytanie

Od 2012 roku, na początku września, pod patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej odbywa się Narodowe Czytanie jednego z tekstów (lub autorów) klasyki literatury polskiej. W założeniu wydarzenie to ma promować klasykę, przypominać o niej, pokazywać z atrakcyjnej perspektywy, łączyć wspólnotę narodową, przypominać o korzeniach, wspierać postawę patriotyczną itp. To założenia. Ja natomiast widzę, na podstawie 15 edycji, że te założenia mają bardzo ograniczone rozumienie literatury i, szerzej, kultury polskiej oraz nas samych jako narodu.

Najpierw kilka zestawień.

W 15 edycjach Narodowego Czytania sięgnięto do 16 pozycji (sic!):

  • 6 dramatów
  • 5 powieści
  • 2 edycji poetyckie
  • 1 zbioru nowel
  • 1 zbioru mieszanego gatunkowo.

Wyjątkowym rokiem był 2018, kiedy z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości lekturą było Przedwiośnie oraz zbiór różnych tekstów Antologia Niepodległości.

Lektury Narodowego Czytania zdominował wiek XIX. Mieliśmy:

  • 6 tekstów z romantyzmu
  • 4 teksty z tzw. pozytywizmu*
  • 2 teksty z tzw. Młodej Polski*
  • 1 tekst z dwudziestolecia międzywojennego
  • 1 tekst z renesansu
  • 2 wydania zbiorowe z różnych epok, ale z dominacją XIX w i początku XX w.

*Jako historyczka literatury nie jestem w stanie nazw tych epok nie brać w cudzysłów. Obecnie w badaniach mówi się o literaturze II poł. XIX w. i literaturze modernistycznej.

Narodowe Czytanie mężczyznami stoi.

Udział tekstów napisanych przez mężczyzn to 73% (11 tekstów), a przez kobiety 13% (2 teksty). W dwóch edycjach zbiorowych towarzystwo autorskie było mieszane, z przewagą mężczyzn.

Jakie lektury wybierali prezydenci?*

  • Za prezydentury Bronisława Komorowskiego naród czytał: Pana Tadeusza, utwory Aleksandra Fredry i Trylogię.
  • Za prezydentury Andrzeja Dudy naród czytał: Lalkę, Quo vadis, Wesele, Przedwiośnie i Antologię Niepodległości, Nowele polskie, Balladynę, Moralność pani Dulskiej, Ballady i romanse, Nad Niemnem, Kordiana.
  • Za prezydentury Karola Nawrockiego naród czytał: utwory Jana Kochanowskiego oraz Dziady.

Przy czym lektura Narodowego Czytania jest podawana z rocznym wyprzedzeniem, więc pierwsze Narodowe Czytanie nowego prezydenta to spadek po poprzednim.

To jeszcze zestawienie według lat:

  • 2012: Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz
  • 2013: Aleksander Fredro
  • 2014: Henryk Sienkiewicz, Trylogia
  • 2015: Bolesław Prus, Lalka
  • 2016: Henryk Sienkiewicz, Quo vadis
  • 2017: Stanisław Wyspiański, Wesele
  • 2018: Stefan Żeromskiego, Przedwiośnie oraz Antologia Niepodległości
  • 2019: Maria Konopnicka, Eliza Orzeszkowa, Bolesław Prus, Henryk Sienkiewicz, Bruno Schulz, Władysław Reymont, Stefan Żeromski, Henryk Rzewuski, Nowele polskie
  • 2020: Juliusz Słowacki, Balladyna
  • 2021: Gabriela Zapolska, Moralność pani Dulskiej
  • 2022: Adam Mickiewicz, Balladyna i romanse
  • 2023: Eliza Orzeszkowa, Nad Niemnem
  • 2024: Juliusz Słowacki, Kordian
  • 2025: Jan Kochanowski
  • 2026: Adam Mickiewicz, Dziady

Kiedy zrobiłam sobie te różne zestawienia, moje refleksje nad Narodowym Czytaniem pokryły się z refleksjami na temat w ogóle podejścia Polaków do klasyki literatury polskiej.

W ogólnej świadomości jeśli chodzi o tzw. klasykę, istnieje tylko wiek XIX. Zauważ, że jeśli narzeka się na lektury, to tylko na wiek XIX (no i może trochę na Żeromskiego). Czy mam zatem sądzić, że Bogurodzica to taki łatwy tekst? Bo jakoś nikomu nie złamał życia, a nowele pozytywistyczne już tak.

Coś tu jest nie halo.

Jakbyśmy dostali zbiorowej amnezji i wyrugowali właściwie wszystko, co było przed 1822 r. (Ballady i romanse), a z tego, co po 1905 r. wybierali tylko punktowo.

No i wychodzi nam, że klasyka literatury polskiej to tylko o cierpieniu, o mesjanizmie, o matkach-Polkach. I tylko taki wzór jest przekazywany.

Tak, druga połowa XIX w. to jedne z najlepszych polskich wielkich narracji. Ale po nich są również Miłosz czy Myśliwski, a nawet Dukaj i Twardoch, że o Oldze Tokarczuk nie wspomnę. A długo przed Sienkiewiczem była Maria Wintenberska i jej Malwina, czy Domyślność serca, sklasyfikowana później pejoratywnie jako “phi, powieść sentymentalna”.

Tak, romantyzm to wielka poezja. Ale przed nią był Kochanowski, Rej, Sęp-Sarzyński, Morsztynowie, po nim Kasprowicz, Staff, Leśmian, Konopnicka, Komornicka, Pawlikowska-Jasnorzewska, Ginczanka, Herbert i wielu innych.

Kobiety również nie istnieją w Narodowym Czytaniu. Orzeszkowej już nie można było zignorować. Ale czy ktoś się zastanowił, że bez dramatów Tekli Łubieńskiej Konrad Wallendrod i Dziady cz. 3 wcale mogłyby nie powstać albo byłyby zupełnie inne? Czy w Pałacu Prezydenckim, niezależnie od kadencji, ktoś w ogóle słyszał o Tekli Łubieńskiej?

Literatura XIX wieku uwięziła naszą kulturową świadomość. Więc mentalnie tkwimy w tym wieku XIX, próbując się wyzwolić nie z tego, co trzeba. Jesteśmy w swoich głowach szlachcicami walczącymi o niepodległość, przekonani o własnej wyjątkowości i posłannictwie do innych narodów. Wszak myśmy to 40 i 4, za miliony cierpimy i Matka Boża nas wybrała.

To, że nie chcemy pamiętać innej literatury, nie oznacza, że jej przesłanie, myśli, frazy przestały istnieć. One ciągle są, ciągle powracają, a my ich nie rozpoznajemy, bo ich nie znamy. Bo nie wiemy, co mamy zrobić z za trudnym Norwidem, dziwacznym Witkacym, sprośnym Morsztynem, wizyjnym Krasińskim, feministyczną Nałkowską. Więc udajemy, że ich nie ma.

Mesjanizm i praca u podstaw. Tylko to nam w głowie siedzi i tylko między tymi postawami mamy wybierać. Nic dziwnego, że również polityczny duopol ma się w Polsce dobrze.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *