fbpx
Opowiadanie służy słuchaczowi. Wywiad z Agnieszką Aysen Kaim
Artykuły,  Kultura,  Literatura,  Warsztat pisarza,  Wywiad,  Z życia wzięte

Nić opowieści – o sztuce opowiadania. Wywiad

W filmie The Imaginarium of doctor Parnassus (pol. Parnassus: Człowiek, który oszukał diabła) Terry’ego Gilliama pojawia się motyw świata, który istnieje dlatego, że jest opowiadany. W klasztorze gdzieś na krańcu świata mnisi nieustająco snują nić opowieści. Kiedy diabeł doprowadza do przerywania czynności opowiadania, świat powinien przestać istnieć. Jednak nic się nie dzieje… Diabeł tryumfuje – opowieść jest tylko ułudą, dziecinną legendą, niepotrzebną nikomu. Ale Parnassus zauważa, że skoro świat istnieje mimo przerwania opowieści w klasztorze, to znaczy, że ktoś, w innym miejscu, snuje ją dalej.

Sztuka opowieści jest bliska mojemu sercu, mimo że jestem w niej widzem, a nie opowiadaczem. Żywo reaguję na wszystko, co z opowiadaniem związane. Z tego reagowania powstał na przykład tekst z moimi przemyśleniami na temat storytellingu marketingowego: W poszukiwaniu superbohatera: opowieść o storytellingu. Staram się również uczestniczyć w Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Opowiadania, który co roku, w listopadzie, odbywa się w Warszawie.
20 marca wypada zaś, obchodzony od lat 90., Światowy Dzień Opowiadania. Bo sztuka opowiadania, mimo że obecna w dziejach ludzkości od początku, przeżywa właśnie swój renesans. Przy czym opowiadaniem parają się już nie tylko zawodowi opowiadacze, ale również politycy, czy marketingowcy. Ponoć każdy opowiada swoją historię…

Ja zaś zadałam kilka pytań współczesnej opowiadaczce, która jest teoretykiem i praktykiem storytellingu. Agnieszka Ayşen Kaim mówi o tym, czym wyróżnia się opowiadacz, kto może nim być i po co nam w ogóle opowiadanie.

Agnieszka Ayşen Kaim w spektaklu Pomiędzy. Opowieść o tłumaczeniu. 
11. Międzynarodowy Dzień Tłumacza, 28.09.2019, Warszawa. 
Fot. Adam Burakowski
Agnieszka Ayşen Kaim w spektaklu Pomiędzy. Opowieść o tłumaczeniu
11. Międzynarodowy Dzień Tłumacza, 28.09.2019, Warszawa.
Fot. Adam Burakowski

WS: Według Ciebie, po co się opowiada?

AAK: Opowiada się, żeby:

  • zatrzymać w pamięci swojej i innych coś naprawdę dla ludzi ważnego – kiedyś, gdy dominowała mentalność oralna, model kultury oralnej, tylko słowo mówione było wiarygodne, hierarchizowało rzeczywistość, budowało tożsamość, było prawem, pełniło władzę;
  • interpretować wydarzania, zjawiska, literaturę, rzeczywistość społeczną;
  • stworzyć swój własny obraz zdarzeń, nadać im formę, zrozumieć, czasem narzucić swoją wizję;
  • przypomnieć coś, co zamknęła „niepamięć” wywołana traumą, odrzuceniem;
  • zbudować więź, np. w czasach kwarantanny i izolacji;
  • delektować się jakimś fajnym tekstem (pisanym słowem) po swojemu;
  • i z wielu, wielu innych powodów… by rozśmieszyć, spędzić czas…

WS: Opowieść w reklamie, opowieść w polityce, opowieść w edukacji, opowieść w rodzinie, opowieść w historii… Jeśli rzeczywiście wszystko jest opowieścią, jak się teraz słyszy, to czym, w takim razie, wyróżnia się opowiadacz?

AAK: Reklama operuje różnymi środkami, ale tzw. storytelling jest tu również ważny. W reklamach też opowiada się fajne historie. Ja bardzo lubiłam niegdysiejsze tureckie reklamy Cema Yilmaza, komika, który grał mądrego głupca. Ale na marketingu i reklamie znam się słabo. Reklam nie oglądam, chyba że muszę w kinie. Telewizji nie używam. Wiem, że szkolenia ze storytellingu w marketingu zrobiły się modne. Osobiście odrzucam takie propozycje. Nie zajmuję się opowieściami o rzeczach, do których nie mam przekonania.

Opowieść w polityce to bardzo ważny temat, ale też nieco zdradliwy, bo są kraje, gdzie politycy to bardzo dobrzy opowiadacze i kaznodzieje, ale nie zawsze odpowiedzialni włodarze. Swoimi opowiadackimi kompetencjami potrafią sobie zjednać słuchaczy, wciągnąć w swoją opowieść, wizję polityczną, omamić i zrobić wiele złego, porwać tłumy do bardzo złych gier politycznych.

Jeśli chodzi o historię, to przecież tacy kronikarze byli w pewnym sensie opowiadaczami – każdy kreował jakąś opowieść o czasach sobie współczesnych. Często, a nawet najczęściej, opowiadali tak, jak sugerował im sponsor, który płacił, czyli władca. Tak tworzyły się wizerunki, które zachowały się w tych kronikach po dziś dzień. Mamy też ego-dokumenty (życiorysy, wspomnienia, dzienniki, pamiętniki, autobiografie, listy) i to one, przy odpowiedniej interpretacji, pomagają zweryfikować obraz przeszłości. Oczywiście są inne narzędzia. Jednak w historii opowieść odgrywała ważną rolę. Kronikarz decydował, co utrwalić, co pominąć, co zatuszować.

Ludzie piszą autobiografie, opowiadają o sobie słowami. Bliscy znają ich od strony czynów, mogli by dementować autowizerunki, ale nie zawsze to robią, a my zostajemy z autobiografią i w nią wierzymy. Czy jeśli nie opowiemy swojego życia, to znaczy, że nie istnieliśmy? Kto o nas opowie? Czy jestem tym, co o mnie się mówi, czy nie powinienem zacząć sam o sobie opowiadać, żeby utrwaliła się moja wersja siebie?
Na przykład historię Odyseusza poznajemy z jego perspektywy. Ale fakty opisane w Odysei można ułożyć w zupełnie inną opowieść, nie mniej prawdziwą. Jego nieobecność na Itace przez 20 lat okazuje się wówczas zupełnie odmienną historią. Gdy ta inna perspektywa upowszechni się, być może Odyseusz przestanie być takim kulturowym bohaterem, czy wręcz kultowym bohaterem.
Współczesny storytelling pracuje nad opowieścią, która ma autora, opowiadana jest w trzeciej osobie, ale przyjmuje pewną perspektywę. Czasem uwzględnia punkt widzenia kilku bohaterów historii. Niektórzy opowiadacze robią eksperymenty, opowiadając jakiś dawny epos z nowej, współczesnej perspektywy, na przykład z punktu widzenia postaci kobiecych, zupełnie ignorowanych w eposach romantyczno-bohaterskich.

Agnieszka Ayşen Kaim w spektaklu Ręko-czyny. Opowieści niewieściego gniewu.
Międzynarodowy Festiwal Sztuki Opowiadania, 29.11.2019, Warszawa.
Fot. Aleksandra Rózga
To podczas tego spektaklu Agnieszka opowiada Odyseję z perspektywy Penelopy.
Agnieszka Ayşen Kaim w spektaklu Ręko-czyny. Opowieści niewieściego gniewu.
Międzynarodowy Festiwal Sztuki Opowiadania, 29.11.2019, Warszawa.
Fot. Aleksandra Rózga
To podczas tego spektaklu Agnieszka opowiada Odyseję z perspektywy Penelopy.

W edukacji opowiadacze mogliby zrobić wiele dobrego. Ta sztuka w Polsce jest niestety jeszcze zbyt mało rozpoznawalna, aby opowiadacze zaistnieli jako np. dyżurny opowiadacz w szkole. Dzieciaki lubią słuchać opowieści. Opowiadałam w przedszkolu i w szkole dla klasy mojej córki przez wiele lat. Opowiadam innym dzieciom. Języki, w tym ojczysty,  historia, geografia to przedmioty, które mogłyby zyskać w odbiorze, gdyby wprowadzić więcej narracji, oczywiście opartej na faktach. Tak pracują opowiadacze w muzeach, galeriach w Europie Zachodniej. My jesteśmy także badaczami, my nie bajamy, opowiadamy. Można połączyć edukację z zabawą. Opowiadanie rozwija wyobraźnię, pamięć i ciekawość poznawczą. U starszej młodzieży i dorosłych − umiejętność posługiwania się tekstem literackim, wątkiem lub motywem. Służy też do budowania indywidualnej opowieści.
Można zapraszać opowiadaczy do szkoły, można też zorganizować warsztaty nauczycielom. W innych krajach opowiadacze współpracują na stałe z placówkami edukacyjnymi. Na przykład turecki rząd wprowadził opowiadaczy bajek do szkół, żeby promować wiedzę o narodowym folklorze. U nas odbywa się to tylko z inicjatywy Rady Rodziców lub w ramach projektów.

Na tle tych wszystkich możliwości opowiadacz, tak jak ja rozumiem postawę opowiadacza, wyróżnia się wiarygodnością. Jeśli opowieść Cię nie zachwyca, to jej nie słuchasz.
Opowiadacz funkcjonuje w pewnym świecie spolaryzowanego dobra i zła. Nie musi jednak opowieści kończyć morałem, żeby słuchacz zorientował się, po której narrator stoi stronie. Opowiadacz służy słuchaczowi, a nie zleceniodawcy, politykowi czy biznesmenowi.

Opowiadacz, kończąc swoją opowieść, zostawia słuchaczy z otwartym pytaniem, dając im przestrzeń dla wyobraźni. Nie narzuca. Może też przypomnieć słuchaczowi, że opowiada, a nie naucza. To coś na zasadzie efektu obcości z teatru Brechta. Mrugnięcie do słuchacza: „Ej, przecież to tylko opowieść, zaprosiłem Cię do świata mojej wyobraźni tylko na chwilę, bo zaraz wrócimy do rzeczywistości”. Nawet jeśli bohater to jego alter ego, w opowieści nie dominuje autonarracja, wątki autobiograficzne nie są oczywiste. Opowiadacz sprzedaje historie, bo czasem mu za nie płacą, czasem nawet zlecają, ale nie jest nadwornym błaznem czy panegirystą, ma prawo do wolności myśli i wypowiedzi.

Tak to widzę w swoim przypadku. Trochę pewnie idealizuję.

WS: Czy opowiadanie pomaga Ci w życiu?

To trudne pytanie. Osobiste.

W terapii jest nurt posługujący się opowiadaniem – szkoła Miltona Ericksona, gdzie opowieść, nazywana przez autora tej techniki teaching tale, służy do zbudowania metafory o leczniczym dla pacjenta działaniu.W procesie terapii doświadczenie zostaje zmienione w opowieść, która porządkuje wszystkie przemiany w naszym życiu, pozwala zrozumieć niepowodzenia i klęski, tłumaczy je, pomaga się przystosować do sytuacji stresu. Kompensuje rzeczywistość, jest sposobem rozumienia świata.

Nie sposób bagatelizować „więziotwórczej” funkcji opowiadania, które realizuje się w intymnej więzi, jaka tworzy się pomiędzy widzem a aktorem-opowiadaczem w kameralnych warunkach występu, spotkania. Dla mnie ludzie są bardzo ważni. Widocznie tylko przez opowiadanie umiem budować bliskie relacje.

Na zakończenie spektaklu Ręko-czyny. Opowieści niewieściego gniewu...
Fot. Wzruszona i dotknięta słuchaczka po spektaklu.
Na zakończenie spektaklu Ręko-czyny. Opowieści niewieściego gniewu
Fot. Wzruszona i dotknięta słuchaczka po spektaklu.

To pytanie można też zadać inaczej: „Jak opowiadanie pomaga mi w tym, co uważam za ważne w moim życiu zawodowym?”.

U mnie to trudna sprawa, bo wszystkie moje zawody to moje pasje.

Uważam, że moją rolą jest wspieranie dialogu pomiędzy kulturami oraz konfrontacji różnych światopoglądów. Może to brzmi jak frazes, ale na tym polu w Polsce jest tak wiele do zrobienia. Społeczeństwo, które kocha seriale tureckie, jednocześnie wypisuje, że Turcy to brudasy, kebaby itp., że muzułmanie mają się wynosić.
A ja widzę i tę, i drugą stronę w krzywym zwierciadle ironii, ale też z czułością, z troską. Czuję to, rozumiem, fascynuje mnie wzajemne przeglądanie się kultury polskiej, europejskiej i tureckiej, orientalnej. Dlatego tak konstruuję mój repertuar, tak go opowiadam i tak go promuję, aby dać szerszy obraz temu, co często ogranicza się do stereotypów w kulturze masowej.

Są jeszcze tzw. pobudki społeczne. Nie jestem znaną osobą publiczną, na wiele spraw nie mam wpływu, choć są one dla mnie ważne. Jednocześnie nie chcę być bierna, więc przez opowieści i projekty, do których jestem zapraszana, wyrażam swoje małe protesty, opowiadam i wyśpiewuję małe głosy, robię narratorskie przyczynki do… Tyle mogę. Piszę, opowiadam, wykładam, tłumaczę.

Gdybym więc na tym etapie, na którym jestem w tej chwili, miała odpowiedzieć, czy opowiadanie pomaga mi w życiu, to wszystkie powyższe wątki składają się na moją odpowiedź. Opowiadanie pomaga mi w życiu trwać w jakimś sensie i mam nadzieję, że moje opowiadanie pomaga życiu innych.

WS: Kto może zostać opowiadaczem (oprócz tego, że każdy 😉 )?

Nie każdy może być opowiadaczem. To, że gadamy, nie oznacza, że już opowiadamy.

Przede wszystkim opowiadacz musi mieć kompetencje językowe, czyli posiadać umiejętność konstruowania wypowiedzi, bogate słownictwo, wyobraźnię i zasób wiedzy nie tyle merytorycznej, ile erudycyjnej, znajomości wątków opowieści. Niezbędna jest pewna łatwość mówienia. Istotny jest głos, jego barwa, poprawna dykcja. Nawet jeśli mamy do czynienia z opowiadaczem domowym, to akt opowiadania składa się z tak wielu elementów, że przy słuchaniu dłuższego opowiadania bardzo wysoki tembr głosu czy głos o monotonnej barwie bez modulacji wpływa na negatywny odbiór słuchacza.

Mówię o tym jako teoretyk, ale też praktyk. Nie chciałabym jednak zostać odebrana jako ktoś, kto postrzega siebie jako mistrza, bo nim nie jestem, wciąż się uczę. Tak, więc opowiadacz musi się wciąż uczyć.  To przecież jest frajda. 

Agnieszka Ayşen Kaim opowiada i szydełkuje podczas wystawy w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, 2019 rok.
Zdjęcie:  PAT MIC
Agnieszka Ayşen Kaim opowiada i szydełkuje podczas wystawy w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, 2019 rok.
Zdjęcie:  PAT MIC

Ostatnio, do momentu kwarantanny, opowiadałam na wystawie O wiele historii za dużo, by zmieścić w tak małym pudełku w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie. Jest to projekt wystawienniczo-performatywny przygotowany przez  holenderski duet Bik Van der Pol w oparciu o kolekcję i archiwa Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Prezentuję tam pod okiem kuratorki Joanny Zielińskiej i choreografki, Anny Nowak, moje zupełnie własne teksty, komentarze społeczne do eksponatów na wystawie. Na to, że się to się sprawdza, a sprawdza się na pewno, złożyło się wiele elementów: konkretna wiedza, wokół której zbudowałam historię (poszerzona odpowiednimi lekturami, pomysłami), tzw. zasoby „performerskie”, czyli świadoma obecność „na scenie”, i własne doświadczenie (to ważne bardzo dla opowiadacza – filtrowanie przez siebie), a także coś, co w przypadku takiej bezpośredniej relacji ze słuchaczem, bycia od niego w odległości na jeden krok, jest ważne, czyli chęć nawiązania jakiejś bliskości opartej na współodczuwaniu. Pomyślałam, że jestem trochę takim Everymanem, któremu udzielono na chwilę głosu.

Agnieszka Ayşen Kaim jest orientalistką, Polką tureckiego pochodzenia, tłumaczką języka tureckiego, doktorem turkologii, pracownikiem naukowym w Instytucie Slawistyki PAN, przyjaciółką autorki bloga. Wraz ze Stowarzyszeniem „Grupa Studnia O.” działa jako opowiadacz i animator kultury tureckiej w Polsce, realizując projekty kulturalne w kraju i za granicą. Autorka licznych publikacji naukowych i popularno-naukowych, a także autorskiej opowieści dla dzieci i młodzieży Bahar znaczy Wiosna (Poławiacze Pereł, 2014), nominowana do nagrody literackiej w konkursie Książka Roku 2016 PS IBBY (III miejsce). 

Agnieszka Ayşen Kaim, Bahar znaczy Wiosna
Agnieszka Ayşen Kaim, Bahar znaczy Wiosna

Dziękuję Agnieszce za udostępnienie zdjęć z jej spektakli.

Jeśli podobał Ci się ten wywiad, poślij go dalej w świat. Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.