fbpx
Artykuły,  Biznes i marketing,  Język,  Literatura

Jak zadbać o swój mózg, gdy coraz więcej pracy intelektualnej możemy zlecić maszynom?

Narzędzia sztucznej inteligencji, zwłaszcza takie jak generatywne modele językowe, zagnieździły się w pracowej (i nie tylko rzeczywistości). Jedni chcą ich używać, inni muszą ich używać (bo tak wymaga pracodawca), ale niezależnie od tego, w której grupie jesteś, warto byś zadbała i zadbał o swój mózg. On zaś działa w ten sposób, że im więcej ma ciekawszych i wcale nienajłatwiejszych zadań, tym działa lepiej.

Samodzielne tworzenie tekstów, rozwiązywanie problemów, samodzielne wyszukiwanie informacji, analizowanie, porównywanie, szukanie błędów, czytanie długich tekstów, granie w gry strategiczne, rozwiązywanie krzyżówek i innych tego typu – to wszystko sprawia, że Twój mózg pracuje, szlifuje swoje umiejętności i wskakuje na wyższy poziom.

Spójrz jeszcze raz na tę listę. Ile z tych czynności zlecasz narzędziom AI? Im więcej, tym możliwości Twojego mózgu, no cóż, zmniejszają się.

Czy wobec tego musimy całkowicie zrezygnować z tych narzędzi, bo inaczej zostanie nam tylko śmiech w stylu Beavisa i Butt-Heada?

Niekoniecznie. Na pewno warto pytać się za każdym razem, czy musisz koniecznie użyć tych narzędzi w danym zadaniu, czy jednak ogarniesz to sam/sama. Ale warto też po pracy sięgać po to, co wzmacnia nasze zdolności poznawcze.

Oto kilka moich sposobów i tak, dotyczą one czytania i pisania, bo tym się właśnie zajmuję. Nie są to natomiast jedyne propozycje i zachęcam Cię do samodzielnego szukania tego, co jest wyzwaniem dla Twojego mózgu, a jednocześnie jest jakoś przyjemne i raczej analogowe.

1. Czytaj dłuższe partie tekstów

Mamy obecnie błędne koło. Najpierw skracano teksty internetowe, żeby dało je się czytać szybciej, przez to ogólnie zaczęliśmy czytać mniej długich tekstów i nasz mózg się odzwyczaił (że nie wspomnę o postępującej od końca lat 90. tendencji do skracania i ugraficzniania wszystkiego, co się da w podręcznikach). Teraz już nie tylko teksty w internecie, ale i drukowane potrafią być dzielone na małe fragmenty, bo przecież nasza uwaga tak się skurczyła, że nie jesteśmy w stanie skupić się na długich zdaniach czy akapitach.

Warto zatem akurat w tym przypadku cofnąć się i zacząć przyzwyczajać mózg do coraz dłuższych bloków tekstu. Bez obrazków, pogrubień, leadów.

Raz w tygodniu przeczytaj długi artykuł w papierowym wydaniu czasopisma. Możesz to zrobić stojąc przy półce w sklepie 😉 Nie zastanawiaj się, ile zrozumiałaś/łeś. Po prostu przyzwyczajaj swój mózg do skupiania się.

2. Czytaj wolniej

Ja wiem, że to brzmi jak herezja w świecie, gdzie jedną z największych wartości, zaraz po pieniądzu, jest szybkość. No ale tak to właśnie działa. A, paradoksalnie, jeśli potrafisz czasem zwolnić, możesz przyspieszyć w następnym kroku. Efektywna szybkość bierze się bowiem z dwóch rzeczy:
– ogromnej mocy obliczeniowej,

– najpierw wolniejszych procesów, które pomagają wykształcić ekspercką intuicję wspierającą później szybkość.

Do tej pierwszej jako ludzie nie mamy dostępu. Pozostaje druga.

Szybkie czytanie, którym tak kuszą różne kursy, jest efektywne przede wszystkim u ekspertów w danej dziedzinie, którzy skanując tekst (bo to jest jedna z głównych technik szybkiego czytania, na blogu Wianków Słów znajdziesz tekst na ten temat), są w stanie odsiać szum i wyłuskać rzeczy ważne. Ale jeśli nie jesteś ekspertem, dopiero się uczysz albo jesteś ekspertem, ale natrafiasz na nowe zadanie – siłą rzeczy zwalniasz.

Wolniejsze czytanie, powracanie do już przeczytanych fragmentów, analizowanie, zastanawianie się – wszystko to sprawia, że nasz mózg pracuje, rozwija się i nabiera właściwej prędkości.

Raz w tygodniu przeczytaj jakiś tekst, nie musi być długi, kilkukrotnie. Przyjrzyj się, jakie reakcje w Tobie wywołuje i co w samym tekście mogło to sprawić. Zapytaj się, do kogo i w jakim celu jest on kierowany. Przerwij czytanie i spojrzyj za okno – niech poukładają się myśli.

3. Czytaj różnorodnie

To, o czym nie powiedzą Ci spece od szybkiego czytania jest zależność właśnie szybkiego czytania od tego, jaki masz zasób słów i idei. Nasz mózg również skanuje. Jeśli zna jakieś słowo, kojarzy myśl czy ideę, prześlizguje się po nich, żeby nie tracić energii.

Możesz wypróbować test z pomieszanymi literami w słowach. Weź najpierw te z Twojego ojczystego języka – wystarczy, że zostawisz pierwszą i ostatnią literę na tym samym miejscu, a pomieszasz te w środku, a Twój mózg i tak prawidłowo odczyta słowo. Ale wystarczy, że zmienisz język, zwłaszcza na taki, w którym nie jesteś biegły/a albo zrobisz to z polskim słowem Ci nieznanym i już Twój mózg stanie zrozpaczony, nie wiedząc, co z ty fantem zrobić.

Dlatego warto poszerzać zasób słów i czytać różne teksty, czasem z odległych dziedzin, takich, które rozumiesz mniej – w ten sposób w Twoim mózgu tworzą się nowe ścieżki neuronalne, a sieć staje się coraz gęstsza, ułatwiając łączenie zjawisk, rozpoznawanie ich, wyłapywanie anomalii.

Raz w tygodniu przeczytaj nawet krótki tekst nie z Twojej dziedziny. Ot tak, dla sportu.

Swoją drogą, zobacz, jak trenowane są modele językowe. Ich właściciele dwoją się i troją, by zapewnić im coraz większą, różnorodniejszą bazę tekstów (i często robią to nielegalnie), właśnie po to, by wytworzyć nowe połączenia, konteksty, dać tło itp. My zaś robimy zupełnie odwrotnie i myślimy, że od tego zmądrzejemy.

4. Baw się słowami

Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy urodzili się z lekkim piórem. Z drugiej jednak strony jest to w dużej mierze umiejętność, którą można wyćwiczyć. I okej, rozumiem, być może w Twojej pracy musisz szybko dostarczać jakieś teksty, a Tobie z pisaniem nie po drodze, więc korzystasz z narzędzi AI. Ale gdy już jesteś w domu, zwolnij i zacznij się bawić bez presji.

Możesz zacząć od bezsensownych albo bardziej sensownych rymowanek. Zawsze możesz pojechać Szymborską i tworzyć na imprezie lepieje czy moskaliki. A jak z tym się oswoisz, spróbować swoich sił w limerykach (o nich również mam tekst na stronie Wianków Słów).

Napisz w domowym zaciszu e-mail do szefa/klienta/współpracownika, którego normalnie nie wyślesz, ale w którym możesz sobie fantazyjnie w słowach poużywać.

Lubisz jakiś gatunek muzyczny? Może przerobisz tekst jakiejś piosenki?

Raz w tygodniu przez 10 minut baw się słowami.

5. Rozmawiaj z innymi o tym, co przeczytane lub napisane

Wartość rozmowy z drugim człowiekiem zeszła na dalszy plan skoro możemy poburzować szybciej z czatem. Tymczasem cielesne i pamięciowe doświadczenie innej osoby ma bardzo duży wpływ na wzajemną wymianę myśli. Rozmowa polega właśnie na wymianie, a dodatkowo wspiera pamięć, koncentrację, umiejętności analityczne, przełożenie myśli na słowa.

Nie chodzi mi o dyskusje czy kłótnie, ale już zwykłe podzielenie się ciekawym fragmentem, który właśnie przeczytałaś/łeś sprawia, że układasz sobie w głowie myśli, tworzysz strukturę wypowiedzi, łączysz pomysły, odkrycia. To wszystko sprzyja Twojemu mózgowi.

Raz w tygodniu porozmawiaj z inną osobą o tym, co przeczytałaś/łeś, obejrzałaś/łeś, usłyszałaś/łeś. Nie oczekuj przy tym rozwiązania problemu. Skieruj swoją uwagę na wymianę myśli.

Na koniec dwie informacje. Jedna wymagająca, druga dająca nadzieję.

Samo się nie zrobi. To nie działa w ten sposób, że będziesz w pracy wszystko delegować narzędziom AI, po pracy będziesz scrollować i na koniec okaże się, że jesteś bardzo mądrym człowiekiem. Raczej na odwrót. Praca nad tym, żeby nasz mózg lepiej pracował wymaga wysiłku. Nie musisz się jednak od razu katować skomplikowanymi zadaniami matematycznymi. Wystarczy, że codziennie choć 15-20 minut będziesz poświęcać na pobudzanie myślenia przez wysiłek, który jest w Twoim zasięgu. Lubisz rolki? Poczytaj o tym, kto i kiedy je wynalazł. Zgłębij ten temat. Sprawdź, czy przypadkiem na rolkach nie jeżdżono już w Mezopotamii 😉 Lubisz gotować? Polecam np. biografię Lucyny Ćwierciakiewiczowej, naczelnej polskiej kucharki XIX w. Szukaj przy tym dłuższych, wymagających form. Odstaw na ten czas rolki, posty itp.

Nie jesteś na straconej pozycji, jeśli o siebie zadbasz. Tak, wiem, nie chce Ci się. Ale przypomnij sobie wtedy te momenty radości i przyjemności, kiedy zgłębiałaś/łeś jakiś temat i nic nie było Cię w stanie oderwać od tego. To nadal jest możliwe.


Podoba Ci się ten tekst? Podziel się nim!

Możesz też postawić mi za niego kawę. Kliknij w filiżankę poniżej.

zarys filiżanki

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *