Jak wrócić do czytania literatury pięknej dla siebie, z przyjemnością
Jeśli czytasz ten tekst, to znaczy, że szukasz sposobu na powrót do czytania literatury dla siebie. Bo kiedyś czytanie stanowiło ważną część Twojego życia, a potem to jakoś tak się ułożyło, że ciągle coś i w końcu pozostała tęsknota.
I od tej właśnie tęsknoty zaczniemy.
Ale zanim konkrety, to jeszcze garść wprowadzających ogółów.
Uprzedzę Cię, że nie zaczynam od konkretnych porad, a od pracy z Twoim podejściem (coś, co po angielsku nazywa się mindsetem). Za Twoją potrzebą czytania, pragnieniem powrotu do niego stoją różne rzeczy, przekonania, tęsknoty i warto je sobie uzmysłowić zanim sięgniesz po pierwszą książkę. Świadomość potrzeb, ograniczeń sprawia, że łatwiej jest nie zrezygnować w obliczu niesprzyjających warunków i rozpraszaczy, a te na pewno się pojawią.
Piszę też tu o czytaniu literatury pięknej dla siebie, dla przyjemności. Wcale nierzadką jest sytuacja, kiedy ktoś czyta dużo, ale literatury branżowej, rozwojowej, zawsze po coś, ale na czytanie po nic nie ma już czasu.
Za czym konkretnie tęsknisz, kiedy myślisz o czytaniu dla przyjemności?
Co stoi za Twoim westchnięciem: „Eh, poczytałabym/ Szkoda, że już nie mam tyle czasu na czytanie co wcześniej”?
Bardzo świadomie nie daję Ci do wyboru doświadczeń, emocji, które możesz dostosować do siebie, ponieważ dla każdego z nas są one nieco inne.
Daj sobie dosłownie 2 minuty, nawet ze stoperem w ręku, i dokończ zdanie:
Kiedy myślę o tym, że poczytałabym/poczytałbym, tęsknię za…
Ja tęsknię w tym momencie za beztroską, czasem bez zadań, odpoczynkiem dla umysłu, opowieścią.
Czy dajesz sobie czas na realizacje tych tęsknot w inny sposób?
Bez komentarza. Po prostu zdaj sobie sprawę z tego, co robisz dla siebie, dla przyjemności, w Twoim życiu obecnie. Bo jeśli nie robisz nic, to mamy tu głębszy problem, którego czytanie nie załatwi.
W czym czytanie jest lepsze od tych innych sposobów zaspokajania tych tęsknot?
Zrobiłam sama jakiś czas temu tabelkę, sprawdzając tę metodę, i porównałam bieganie z czytaniem. Wyszło mi, że oprócz oczywistej tęsknoty za opowieścią, której nie zaspokaja mi bieganie, to również tylko czytanie wiąże się dla mnie z czasem bez zadań. Z jakiegoś powodu bieganie łączy mi się z osiągnięciem celu, a od tego chciałabym czasem odpocząć
Jakie masz przekonania dotyczące czytania?
Wypisz sobie wszystkie Twoje przekonania dotyczące czytania i sprawdź, które Cię wspierają, a które przeszkadzają. Jakie emocje w Tobie wywołują. Na przykład przekonanie: Mądrzy ludzie czytają książki. A Ty zasypiasz po jednej stronie. A więc nie jesteś mądra/mądry. Lepiej więc w ogóle nie sięgać, tylko mówić o braku czasu i zmęczeniu. Tylko że jeśli sięgasz po książkę po całym męczącym dniu, w łóżku, to nic dziwnego, że zasypiasz. A gdyby tak zmienić czas i okoliczności czytania?
Przekonania mogą wpływać na siebie nawzajem. Bo z tym pierwszym może się wiązać inne: Mądrzy ludzie czytają szybko i dużo. A wtedy Twoja jedna 200-stronnicowa powieść przez dwa tygodnie nie robi już wrażenia. Więc po co zaczynać…
To są tylko Twoje przekonania, a nie rzeczywistość. Sprawdź je, zanim znów rzucisz książkę w kąt. Daj sobie pozwolenie, by wracać do czytania literatury na własnych warunkach.
Kiedy już poznasz swój mentalny fundament, sprawdź tych kilka porad na powrót do czytania literatury, ale weź pod uwagę swoje tęsknoty związane z czytaniem.
1. Zacznij od łatwiejszej książki albo od takiej, którą już kiedyś czytałaś/łeś
Gdy po okresie posuchy czytelniczej, kiedy, bądźmy szczerzy, Twój umysł odzwyczaił się od czytania bloku tekstu bez wykresów, tabelek, leadów i podkreśleń, złapiesz bestsellerową, wymagającą powieść, to w większości przypadków dość szybko zrezygnujesz z czytania. Nie mówię, że to niemożliwe. Że tak wrócę do porównania z bieganiem: maraton również dla się przebiec bez specjalnego przygotowania, ale nie każdy jest w stanie tak zrobić, bo to zależy od wielu zmiennych.
Zamiast więc stresować się już od początku, postaw na to, co lubisz i znasz. Książka z przeszłości, która sprawiła Ci przyjemność. Gatunek, przy którym wiesz, że wkręcisz się w historię od razu. Sprawdzony autor. Wszystko to, co nie będzie ryzykiem czytelniczym. To doskonałe lektury na powrót do literatury pięknej po przerwie, zwłaszcza długiej.
Zrób sobie listę comfort books – książek pewniaków, co do których raczej masz pewność, że wejdą Ci gładko – i korzystaj z niej.
Zrób ją teraz. Oderwij się od tego artykułu i wypisz tytuły, gatunki, autorów, z którymi czujesz się dobrze.
Nie masz pojęcia, co możesz wypisać? Jaka książka przychodzi Ci na myśl, gdy słyszysz „przyjemność czytania”? To twoja książka-pewniak.
A może masz jeszcze listę książek do przeczytania z dawnych czasów? Sprawdź, czy nie ma na niej jakichś pozycji do wykorzystania teraz.
2. Na początek czytania zarezerwuj sobie więcej czasu
Nie każda książka rozpoczyna się od wstrząsającego zwrotu akcji, Rzekłabym, że rzadko która tak się rozpoczyna. Dlatego najbezpieczniej na sam początek warto przeznaczyć sobie więcej czasu, tak by dojść do momentu, w którym odłożenie opowieści będzie już trudniejsze. Bo kiedy historia zacznie Cię wołać, sama/sam będziesz szukać okazji, by wrócić do niej.
3. Użyj swoich umiejętności matematycznych albo kalkulatora, żeby wrócić do czytania
- Wyznacz datę, do której chcesz skończyć książkę (wypożyczenie jej z biblioteki ułatwia sprawę 😉 ). Przy czym weź pod uwagę objętość książki.
- Policz, ile to dni.
- Podziel liczbę stron książki przez liczbę dni. Otrzymasz liczbę stron, jakie masz do przeczytania każdego dnia.
- Podziel tę liczbę przez 6, 5 lub 4, w zależności od tego, ile stron jesteś w stanie przeczytać na raz, biorąc pod uwagę szybkość czytania, rodzaj książki, czas, jaki możesz na to przeznaczyć i okoliczności życiowe. Otrzymasz liczbę setów czytelniczych każdego dnia po wybraną liczbę stron.
Np. mam do przeczytania 250 stron w 10 dni. Czyli mam do przeczytania 25 stron dziennie. Załóżmy, że jestem w stanie utrzymać uwagę przez 5 stron i zajmuje mi to 15 min. Mam więc pięć 15-minutowych setów czytelniczych dziennie po 5 stron. Łącznie to 1 godz. 15 min, ale łatwiej przeznaczyć 15 minut na czytanie niż od razu całą godzinę. Polecam również nie wkręcać się w myśl: „O borze szumiący, mam 25 stron do przeczytania”. Zamiast tego zmienić perspektywę na: „Mam 15 minut na czytanie”. To chyba nie jest jakaś przerażająca jednostka czasowa?
Czytać można nie tylko w domu, na kanapie czy fotelu, ale również: w zbiorkomie w drodze do pracy i w drodze z pracy/w drodze do przedszkola po dziecko/ czekając w kolejce/czekając aż odgrzeje się zupa/ugotują się ziemniaki/w wannie, w fotelu, na kanapie, czekając na dziecko pod szkołą, czekając podczas zajęć dodatkowych dziecka, przed snem, po obudzeniu się, na kibelku (tak, wiem, że niezdrowe).
4. Nie skupiaj się na otoczeniu
Wiele razy słyszałam, że ktoś do czytania potrzebuje ciszy i spokoju. Zgadzam się z tym i nie zgadzam jednocześnie. Jak zwykle – to zależy. Z doświadczenia wiem, że zazwyczaj potrzebujemy względnego spokoju do owych pierwszych stron, a gdy historia nas już wciągnie, okoliczności i otoczenie przestają być tak ważne. Dlatego zarezerwuj sobie specjalny czas na wejście w opowieść, ale potem nie szukaj już cichego kącika, tylko czytaj. Oczywiście są książki, których nie da się czytać bez ciszy i skupienia, ale tych akurat nie polecam na powrót do czytania.
5. Eksperymentuj i zmieniaj
- Okazuje się, że trudno Ci wygospodarować 15 minut na czytanie? Zacznij od 5 minut. Tu już na pewno dasz radę.
- Nie podeszła Ci wybrana książka? Odłóż ją i zacznij kolejną. W końcu trafisz w swoje upodobania. Dlatego warto mieć nie tylko ową listę książek-pewniaków, ale również przygotować je sobie fizycznie, czekające na swoją kolej, żeby od razu sięgnąć po następną pozycję, a nie pozostać na „muszę poszukać innej książki” i znów wyrzucać sobie, że powrót się nie udał.
- Znudził Cię jakiś gatunek? Spróbuj z innym autorem, innym gatunkiem. Mieszaj je. Przeplataj ze sobą. Czytanie może się znudzić, jeśli historie są powtarzalne i przewidywalne.
- Daj sobie prawo na niekończenie, porzucanie, zmienianie.
6. Znajdź partnera do rozmów o czytaniu
Nie, nie do czytania, do rozmów o czytaniu. Kogoś, komu możesz opowiedzieć o tym, co Ci się podobało, a co nie. Kogoś, kto nie będzie Cię przekonywał, że nie zrozumiałaś/łeś książki, ale zapyta raczej, dlaczego masz jej taki, a nie inny odbiór. To niekoniecznie musi być osoba, która przeczytała to, co Ty. Rozmowa o samym doświadczeniu czytania jest bardzo wspierająca w powrocie do niego.
Widzisz, że ktoś znajomy przeczytał to, co Ty – porozmawiajcie o swoim doświadczeniu. Czytasz czyjąś recenzję w mediach społecznościowych – napisz komentarz o swoim doświadczeniu. Tak w ogóle dzielenie się swoim doświadczeniem czytania może być uwalniające od presji „mądrego rozmawiania o książkach”. Z autopsji wiem, jak ludzi blokuje moje wykształcenie i to, co sobie mogę pomyśleć na temat ich interpretacji. A przecież w doświadczeniu czytania chodzi o osobiste refleksje, a nie naukową analizę krytyczno-, teoretyczno- lub historycznoliteracką. I naprawdę – może Ci się podobać coś, co znany krytyk zjechał i na odwrót. To naprawdę nie świadczy o jakości Twojego czytania, zwłaszcza gdy wracasz do tej aktywności po latach i nie zajmujesz się zawodowo literaturą.
Na koniec chciałam Ci powiedzieć: cieszę się, że Ci się chce. Czytać ten artykuł, znajdować sposoby na powrót do czytania literatury dla siebie, z przyjemnością. Pamiętaj o swoich tęsknotach i zabierając się za czytanie, powiedz sobie głośno, że oto teraz właśnie w końcu MASZ CZAS, by te tęsknoty zaspokoić. Tak po prostu.

- Jeśli przestałaś/łeś czytać literaturę tylko dla siebie, z przyjemnością…
- Jeśli coraz częściej podczas czytania dopada Cię zniechęcenie…
- Jeśli chcesz na nowo rozpalić w sobie przyjemność czytania ale zawsze jest coś ważniejszego od błogiego zanurzenia się w opowieść…
Dołącz do wakacyjnej Szkoły Powrotu do Przyjemnego Czytania.
W relaksującej atmosferze lata, bez presji na liczbę przeczytanych książek, z ciekawością siebie, tekstu i innych ludzi.


